Osiem kobiet: Karolina Okonek i Hanna Flaczyńska
Zawsze niecierpliwie czekamy na spektakle dyplomowe naszych
grup teatralnych. Nie inaczej było ze sztuką Osiem kobiet, przygotowaną przez aktorki z 4b pod czujnym okiem pani prof. Doroty Góral.
Scenografia spójna z tematyką utworu zagwarantowała wejście w niesamowitą
atmosferę. Idealnie dobrane efekty muzyczne świetnie współgrały z toczącą się
akcją. Było to niezwykle ciekawe i dopracowane przedstawienie, które w
wyjątkowy sposób łączyło elementy kryminału, komedii i melodramatu. Spektakl
pełen był zaskakujących zwrotów akcji, błyskotliwych dialogów, ripost i
subtelnego humoru, dzięki czemu trzymał widzów w napięciu aż do samego końca.
Nie było to jedynie intrygująca historia, lecz także opowieść o emocjach,
relacjach i sekretach skrywanych przez bohaterki. Zobaczyliśmy różne oblicza
kobiecości - siłę, wrażliwość, tajemniczość i złożoność charakterów. Na scenie
pojawiło się osiem wyrazistych postaci, a każda z aktorek wniosła do spektaklu
własną energię i wyjątkowy charakter. Dziewczyny stworzyły niesamowity klimat i
pokazały tym samym swoje wybitne umiejętności aktorskie. Całość była pełna emocji
i teatralnej elegancji.
Osiem
kobiet - to opowieść o morderstwie w odciętej od świata
willi, gdzie każda z bohaterek ma coś do ukrycia. Gdy gospodarz domu zostaje
znaleziony martwy, atmosfera gęstnieje z minuty na minutę. Wśród panującej
wcześniej ciepłej i rodzinnej atmosfery narastają podejrzenia, sekrety i
wzajemne oskarżenia. To pełen napięcia kryminał, w którym do samego końca nie
wiadomo, komu można zaufać.
W
jedną z ról wcieliła się Gabriela Siemieniak:
Jak
wspominasz czas przygotowań do spektaklu i jakie doświadczenia wyniosłaś z tego
procesu?
Czas przygotowań
wspominam bardzo intensywnie, ale też niezwykle ciepło. Praca nad spektaklem
była dla mnie ogromnym wyzwaniem aktorskim, gdyż występowanie w kryminale wcale
nie należy do łatwych. Osiem kobiet
to historia pełna emocji, napięcia i tajemnic, więc wszystkie musiałyśmy
nauczyć się budować atmosferę nie tylko słowami, ale też spojrzeniami i gestami.
Dzięki temu nauczyłam się większej pewności siebie na scenie, pracy z emocjami
oraz współpracy w zespole. Każda z nas miała silną, wyrazistą postać, więc
bardzo ważne było, żebyśmy się wzajemnie słuchały i reagowały na siebie. Na szczęście
dzięki niezawodnej pracy pani Góral i jej poświęceniu udało nam się osiągnąć
ten cel.
Czy
któraś ze scen wymagała szczególnie długiej pracy lub wielu powtórzeń?
Zdecydowanie scena
finałowa, w której Catherine ujawnia całą prawdę na temat śmierci ojca, wymagała
najwięcej powtórzeń. To moment kulminacyjny spektaklu - napięcie rośnie, emocje
sięgają zenitu i każda kwestia ma znaczenie, dlatego bardzo trudno było
połączyć wszystkie te elementy w całość. Powtarzałyśmy tę scenę naprawdę wiele
razy, aż w końcu, po wielu nieudanych próbach, udało się osiągnąć odpowiedni
rytm, dramaturgię oraz nastrój tajemniczości. Myślę, że zdołałyśmy zaskoczyć
widownię.
To
która scena była dla Ciebie najbardziej wymagająca emocjonalnie?
Ku mojemu zaskoczeniu
żadna konkretna scena nie wymagała ode mnie zbyt dużego wysiłku emocjonalnego,
jednak samo wcielenie się w postać Pierrette było dla mnie wyzwaniem. To kobieta
silna i dumna, która bacznie obserwuje sytuację, a jej wszystkie kwestie są
bardzo przemyślane. Z ogromnym zaciekawieniem i rozbawieniem słucha rodzinnych
konfliktów, co sprawia, że nie odzywa się zbyt często. Cała sztuka odegrania roli
Pierrette nie leżała zatem wyłącznie w pełnych sarkazmu odpowiedziach, ale
również w umiejętnym reagowaniu na wychodzące na jaw sekrety, przy jednoczesnym
zachowaniu jej dumy i pewności siebie. Musiałam naprawdę „wejść w skórę” tej
postaci, co było wyczerpujące, ale też bardzo rozwijające.
Gdybyś
mogła zamienić się rolą z inną bohaterką, którą byś wybrała?
Myślę, że najchętniej
zagrałabym Catherine - najmłodszą z bohaterek. To dla mnie postać niezwykle
intrygująca, ponieważ początkowo wydaje się niewinna i delikatna, ale z czasem pokazuje
swoją siłę i spryt. Bardzo podoba mi się ta przemiana i możliwość zagrania
kogoś, kto zaskakuje widza.
Zdradzisz
nam jakąś zabawną sytuację z prób?
Cały proces tworzenia
spektaklu był jedną wielką przygodą, jednak najzabawniejsza sytuacja to ta z
udziałem naszej nauczycielki. Pani profesor Góral jest tak cudowną aktorką, ma
w sobie tyle zapału i zacięcia artystycznego, że w ciągu dwóch tygodni zniszczyła
dwa rekwizyty - zbiła dwa kieliszki w ten sam sposób, powtarzając dokładnie tę
samą scenę. Widać, że nawet po dłuższym czasie nasza mentorka potrafi idealnie
odwzorować wcześniej demonstrowane emocje.
O
swoich doświadczeniach podczas pracy nad spektaklem opowiedziała nam także
Michalina Wojciechowska.
Dlaczego
wybrałyście akurat tę sztukę do odegrania?
Moim zdaniem dlatego, że
w naszej licznej grupie są tylko dziewczyny, więc pomyślałyśmy, że ten utwór
idealnie się nada. Pani Profesor Góral zaproponowała nam obejrzenie filmu na
jego podstawie, który naprawdę nam się spodobał.
Jak
zdecydowałyście o obsadzeniu Was w rolach?
Trochę sugerowałyśmy się
filmem, ponieważ niektóre osoby idealnie odwzorowywały wygląd fizyczny danych
postaci. Część ról trzeba było zdublować, wtedy patrzyłyśmy na podobieństwo między
nami.
A
co najbardziej zaskoczyło Cię w pracy nad Twoją rolą?
Uważam, że granie
postaci, która jest zdenerwowana i pod wpływem różnych substancji. Było to
dziwne przełamywać się i zachowywać w ten sposób na scenie, jednak z czasem, po
wielu ćwiczeniach już nie miałam z tym problemu i potrafiłam wczuć się w
emocje.
A
propos emocji - jak się czułaś tuż przed wejściem na scenę?
Czułam się bardzo dobrze.
Myślałam, że to będzie większy stres. Może wcześniej się bardziej stresowałam,
albo tuż przed sceną, jednak weszłam na nią z pozytywnym nastawieniem. Chciałam
to zagrać i byłam zmotywowana.
Z
którą bohaterką najbardziej się utożsamiasz?
Trudno mi odpowiedzieć,
chyba z żadną. Uważam, że nie doszłam jeszcze do takiego etapu w życiu, na
jakim są starsze postacie, a w porównaniu do młodszych mam całkowicie inny od nich
charakter.
Jak
się czujesz z tym, że był to Twój ostatni spektakl w tej szkole?
Jest mi trochę przykro, pomimo
tego że stresowałam się nim. Różne emocje się u mnie pojawiały, ale miałam dużo
zabawy i satysfakcji z prób. Grałam dwa naprawdę przyjemne spektakle dopasowane
do naszej grupy, ale trzeba się z tym pogodzić i iść dalej, może gdzieś w
przyszłości będę miała okazję jeszcze stanąć na scenie. Czuję szczęście, że miałam
okazję grać w tych spektaklach i trafiłam do klasy o takim profilu.
Autorki tekstu: Karolina
Okonek/3b/, Hanna Flaczyńska/3g/
Autorka zdjęć: Zuzanna
Smolińska/1b/






Komentarze
Prześlij komentarz